Przegląd Końca Świata: Feed – recenzja

Druga dekada XXI wieku przyniosła nam kilka dobrych rzeczy. Dobrodziejstwo nr 1: pokonaliśmy przeziębienie. Nigdy więcej niewyraźnie wyglądających ludzi sięgających po żółte tabletki, nigdy więcej zasmarkanych przedszkolaków kichających specjalnie na dentystów, próbujących rozewrzeć dzieciom szczęki. Dobrodziejstwo nr 2: zniknął rak. Jedna z najbardziej przerażających chorób – nowotwory – odeszła w niepamięć. Nigdy więcej chemioterapii, strachu w oczach przed biopsjami i przerzedzania społeczeństwa.
Nie ma raka i nie ma grypy. Zamiast tego są zombie.
Zaraz, zaraz, co jest?

Zombie. Tak, te powłóczące nogami, o głupawym, pustym spojrzeniu istoty, których główną misją życiową jest zasmakowanie w mięsku z Twojego uda, tyłka i gdzie tam jeszcze hodujesz soczysty boczek. Przypadkowe połączenie dwóch laboratoryjnie spreparowanych wirusów: wirusa Kellis (ten od grypy) i wirusa Marburg-Amberlee (ten od raka) doprowadziło do pojawienia się bardzo złośliwego wirusa Kellis-Amberlee, który w swej aktywnej formie przejmował ciało żywiciela, zamieniając je w bezmózgą, żarłoczną i bardzo zakaźną masę.

Od Powstania, czyli pierwszej epidemii minęło już ponad dwadzieścia lat. Zombie stały się nieprzyjemnym, nielubianym ale stałym elementem rzeczywistości. Pozostała populacja ludzka żyje w strachu, w stanie pełnej gotowości i ostrożności – ale żyje. W takim właśnie świecie egzystują Georgia i Shaun Mason, pełne ambicji rodzeństwo. Powstanie obnażyło słabość, nierzetelność tradycyjnych mediów, a ich miejsce zajęło opiniotwórcze blogowanie – i tym właśnie Masonowie się zajmują. Georgia jest  blogerką zwaną Newsie, skupia się przede wszystkim na faktach, pogoni za prawdą, choćby miała być ona kosztować najwyższą cenę. Shaun jest Irwinem. Irwini to odpowiedniki naszych Jackassów – grupa blogerów, którzy zajmują się drażnieniem zombie- np. tykaniem kijem bejsbolowym, by potem walczyć z nimi lub uciekać. Oczywiście nagrywając przy tym film, który zdobywa setki wyświetleń w internecie. Oboje, razem z Buffy Meissonier (Fikcyjną – blogerką od twórczości literackiej wszelakiej) prowadzą Przegląd Końca Świata, nowy ale prężnie rozwijający się serwis.

Masonowie otrzymują życiową szansę – zostają włączeni jako główna ekipa blogerska do kampanii prezydenckiej senatora Petera Rymana. To, co miało być przygodą i szansą życia by przekazać rzetelną, ciekawą i autentyczną relację z prawyborów i kampanii w pewnym momencie okazuje się być spiskiem, który zatacza kręgi dużo szersze, niż tylko te wokół fotela prezydenckiego. Georgia wraz Shaunem podejmują wyzwanie i wkraczają w mroczną konspirację dotyczącą wybuchu epidemii, która może kosztować ich co najmniej życie.

FEED_1000px

Przegląd Końca Świata: Feed to pierwszy tom trylogii wydawanej przez Sine Qua Non. Soczystej, wciągającej, świetnie napisanej trylogii. Feed ma wszystko to, czego można oczekiwać od thrillera politycznego i od post-apokalipsy jednocześnie. Mamy ciekawych bohaterów, których łączą zażyłe, czasem niejednoznaczne relacje. Georgia jest jedną z tych kobiecych bohaterek, których mi czasem w literaturze brakuje – inteligentna, dociekliwa, pełna pasji, z prawdziwym dziennikarskim zacięciem. Shaun to odwaga granicząca z brawurą, świetne wyszkolenie, cięty język i całkowite oddanie Georgii. Pozostali bohaterowie nie tworzą bladego tła, są wyraziści i obdarowani charakterem.  Lekkość pióra Miry Grant sprawia, że Feed wchodzi tak gładko, jak nabój wystrzelony z obrzyna wchodzi w głowę człapiącego na nas zombie. Coś, co początkowo wydaje się być zwykłą blogerską/dziennikarską robotą rozkręca się, przybierając rozmiary naprawdę grubej afery, która zgarnia krwawe żniwo.

Przede wszystkim jednak to, co fascynuje mnie w Feed, to fantastycznie skrojony świat. Mira Grant odrobiła swoją pracę domową i to na ocenę celującą – praktycznie każdy element, który różni świat przed Powstaniem od tego, w którym przyszło żyć bohaterom jest logicznie, sensownie wytłumaczony. Jak radzą sobie ludzie, kiedy wszelkie większe skupiska grożą wybuchem epidemii? Co w takim razie ze szkołami, sklepami, kinami? Co zrobić ze strefami, które przez rząd potraktowane zostały jako “skażone”? Jak wygląda świat poza USA (twórcy ze Stanów Zjednoczonych mają dziwaczną manierę skupiania wszelkich nieszczęść, bohaterstwa i ratowania świata na swoim podwórku)? Jak się teraz przemieszczać? W jaki sposób testować, czy ktoś jest zarażony, co z takim delikwentem zrobić? Na skrzydełku okładki jest informacja, że Grant uczęszcza na kursy z wirusologii i to widać. Pisarka nie serwuje czytelnikom opowieści o zombie-istotach nadprzyrodzonych ale osadza swoich milusińskich w bardzo realnym biologicznie świecie medycyny, gdzie zombifikacja – inaczej zwana amplifikacją wirusową jest rodzajem śmiertelnej, zakaźnej i szybko postępującej choroby. Kreacja świata jest niezwykle realistyczna, inteligentnie przeprowadzona i dokładnie przemyślana, co sprawia, że naprawdę nietrudno jest uwierzyć, że gdyby kiedyś miał nas czekać najazd zombie, to właśnie tak będzie wyglądać. Chapeau bas, Miro!

Feed pełne jest odwołań po popkultury, szczególnie tej związanej z wyobrażeniami o apokalipsie zombie. Popkultury rodem z seriali, horrorów, filmów klasy B, opowiadań. Grant bierze z tych naszych fantazji to, co najlepsze i łączy ze swoją historią, tworząc rewelacyjną, okraszoną humorem i bardzo ludzką opowieść o ludziach, którzy walczą o dostęp do prawdy, mierząc się z siłami, których w żaden sposób się nie spodziewali. Z siłami, które dysponują dużo większą władzą, środkami i możliwościami, niż grupka zawziętych blogerów. To nie apokalipsa sparaliżowała doszczętnie ludzkość. To strach, dobrowolne oddanie swojej wolności za cenę ułudy bezpieczeństwa i tkana subtelnie sieć kłamstw, niedomówień, dezinformacji. I jak zwykle, największego zagrożenia wcale nie stanowi jęczący zombie tylko drugi człowiek.

Przegląd Końca Świata: Feed pochłonęłam cholernie szybko. Jak tylko przewróciłam ostatnią stonę, pomknęłam do księgarni po drugi tom: Deadline. Też już przeczytałam i teraz człapię nerwowo po domu, czekając na trzeci, ostatni: Blackout. Na Pyrkonie wywiedziałam się że SQN planuje wypuszczenie trzeciej książki w maju tego roku! Także koniecznie przeczytajcie wydane już części teraz, bo jeśli zajmiecie się tym dopiero po wyjściu Blackoutu, to gwarantuję kilka dni wyjętych z życiorysu, nieprzespane noce i poszukiwanie znamion amplifikacji u znajomych. Albo zostaniecie blogerami.

I sama nie wiem, co bardziej niebezpieczne Puszczam oczko

Reklamy

3 replies

Dodaj coś od siebie

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s