Jak ogarnąć domową biblioteczkę cz. 2

Poprzedni wpis (dla spóźnialskich i nieregularnych link) miał charakter ogólny.
Jego celem było uświadomienie Nam, w jak głębokiej jesteśmy dup…to znaczy stadium. Tak, w jak zaawansowanym stadium książkowego bałaganu jesteśmy.
Dziś przyszła chwila na “Perfekcyjną Panią w Domu”, czyli faktycznie co zrobić, żeby mieć ład i porządek i nie zwariować (a przy okazji znaleźć sens życia i inne takie).

Przetestowane na sobie, chwilowo tylko na jednym pokoju, ale z perspektywą na przyszłość.

I dreamed

#1 Zastanów się, co w domowej biblioteczce jest dla Ciebie najważniejsze

Wpisując w Google “Jak zorganizować domową bibliotekę” znajdziesz całą masę mniej lub bardziej bzdurnych porad. Czasami mam wrażenie, że są one głównie pisane dla osób ze stopnia pierwszego lub drugiego, kiedy minimalna lub relatywnie niewielka liczba książek pozwala na bawienie się kolorami okładek, emocjami, jakie dana książka w nas wywołuje (a co jeśli nie wywołuje? Niech mi ktoś wyjaśni, jakie uczucia może wywołać we mnie “Psychospołeczny profil osób bezdomnych w Trójmieście”?).

Podejdźmy do tematu bardziej praktycznie. Gdzieś już te książki trzymasz, jednocześnie masz pewnie takie miejsce w domu, w którym najchętniej oddajesz się lekturze (wanna? Fotel? Łóżko?). Sensowna aranżacja biblioteki będzie zakładała po pierwsze trzymanie książek tam, gdzie najczęściej z nich korzystasz (nie polecam jednak ustawiania stosów z książek koło toalety, kiedy mieszkasz z facetem/jesteś facetem).
Po drugie, które książki są dla Ciebie naprawdę ważne? Czy chodzi Ci o zagospodarowanie przestrzeni czy też może estetykę? Z których książek korzystasz często? Zerknięcie na jakie okładki sprawia, że zabierasz się do pracy? Zazwyczaj dokonujemy takich klasyfikacji nieświadomie, obkładając biurko tym, z czego najczęściej korzystamy. Może jednak warto zastosować tę technikę do całego księgozbioru? To taki sposób na zwiększenie produktywności. Jesteś blogerem recenzującym książki? Trzymaj je blisko komputera, tak, by przypominały Ci o tekście do napisania, by łatwo było po nie sięgnąć w razie nieodpartej potrzeby cytatu, a przeczytaniu i zrecenzowaniu przenieś w inne miejsce. Piszesz pracę magisterską (jak piszesz, no jak piszesz, skoro siedzisz tu i czytasz?!) – poukładaj książki blisko komputera według rozdziałów pracy.

#2 Wyrzuć je WSZYSTKIE z półek

A potem je umyj. Półki, nie książki.
Chwilowo poświęć jeden kawałek podłogi i rozłóż na nim wszystkie książki. W stosach, w górach, jakkolwiek chcesz. Nie możesz się ruszyć? Przed chwilą stanęłaś/eś na okładce i właśnie jesteś w trakcie rzucania kurwami z bólu? Nawet zwierzęta domowe odmówiły leżenia w takim wysypisku?

Gratuluje, udało się. Właśnie o to chodziło.

#3 Zaprzęgnij do pracy rodzinę i SPISZ JE WSZYSTKIE

Co, włosy stanęły na głowie? Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Nikt nie mówił też, że oporządzanie domowego księgozbioru to praca na pół popołudnia.
Dlatego przyda się wszelka pomoc. Na tym etapie Twoim zadaniem będzie bowiem dokonanie spisu wszystkich posiadanych książek. Tak, tych co je przed chwilą wyrzucileś/aś z szafek. Chwilowo zignoruj te książki, które masz, ale fizycznie nie znajdują się w stosie – na nie przyjdzie czas później.
Spisu powszechnego można dokonać ręcznie (nie polecam) albo w formie elektronicznej. Tutaj do wyboru macie kilkanaście programów i programików, od stron internetowych po kombajny. Ja lubię duże sprzęty i konkretne oprogramowania, więc wybrałam Book Collectorz. Program ma polski interfejs (chociaż nie zawsze nadąża za polskimi znakami), kataloguje też automatycznie ebooki z dysku. Przede wszystkim jednak pozwala na dodawanie książek po numerze ISBN a także samodzielnie próbuje pobrać okładkę do danej pozycji. A kiedy ktoś chce pożyczyć od Ciebie dany egzemplarz, jednym kliknięciem zmieniasz status na “pożyczona”.

collectorz zrzut

Przed wami zrzut ekranu z mojego Collectorza. W sumie samodzielnie wprowadziłam do bazy 1072 książki (dlatego proponuję dokoptować do spisywania rodzinę, bo samodzielnie to jest robota Kopciuszka) Fajny bajer dla posiadaczy iPhone’ów i Smartfonów – autor BC wypuścił aplikację wykorzystującą aparat w telefonie do skanowania kodu ISBN książki. Coś jak czytnik kodów przy kasach w marketach. Zapisuje te ISBNy a potem przerzuca wszystkie hurtem do naszej kolekcji. Nieźle, co?

InstagramCapture_0692f542-01fa-411a-bc8b-a3b505c286e1_jpg

„Jak urządzać przyjęcia dla dzieci” całkiem przypadkowo okazała się być tysięczną książką 🙂

 

#4 Na spokojnie podziel książki na kategorie

Kategorie mają to do siebie, że mogą być całkowicie dowolne. Miksuj ze sobą “książki, które czytam, kiedy mam doła” z “klasycznymi powieściami epistolarnymi”. Co, jeśli okaże się, że jedna książka pasuje do kilku kategorii (a wierz mi, właśnie tak będzie). W razie rozdzierającego paraliżu decyzyjnego pomyśl, że masz w jednym słowem opisać tę książkę przyjacielowi. Jednym słowem. Co Ci wyszło? To słowo bardziej oddaje “ducha” której z kategorii?
Mnie udało się wyodrębnić następujące działy:

  • Książki o Żydach (obok siebie Zagłada Żydów i Przewodnik po żydowskich Kielcach)
  • O języku (Bralczyk, Pisarek. Brakuje jeszcze Miodka, była by Święta Trójca Językoznawcza)
  • O kobietach (Biegnąca z Wilkami obok Niepokornych Świętych i Efektu Lolity)
  • Słowniki, encyklopedie
  • Książki dla dzieci (nie, nie mam dzieci. Ale nie miałam serca wyrzucić Poradnika Młodego Skauta. Sprzedać nie sprzedam, ewentualnie czeka na swoją chwilę, jak dzieci przyjaciół będą na tym świecie i przestaną gryźć okładki , a zaczną czytać Puszczam oczko)
  • O literaturze
  • Historia wszelaka
  • Kulturoznawstwo, antropologia, mity, baśnie
  • Psychologia
  • Poradniki
  • Prawo, marketing, PR, informatyka
  • Literatura piękna (bez podziałów rasowych, narodowościowych, gatunkowych, językowych. Po prostu to, co w książkach najpiękniejsze)
  • Filozofia i religia
  • Społeczeństwo i polityka
  • Nauki przyrodnicze
  • Książki do języków obcych
  • Branżówka z opieki długoterminowej, geriatrii i opieki paliatywnej.

Zapewne Twój podział będzie wyglądać zupełnie inaczej. I dobrze. To Twoje książki i to TOBIE ma być z tą klasyfikacją wygodnie. Nie ma co się sugerować pomysłami rodem z księgarni czy bibliotek. Nikt nie będzie Cię pytał, dlaczego obok siebie stoją Nagrody Darwina i jakiś kryminał (a chodziło o idiotyczny sposób uśmiercania). Nie daj się usztywnić, dziel i rządź tak, by dla Ciebie podział miał ręce i nogi.

#5 Widzisz tę książkę? Pozbądź się jej

Najbardziej na świecie nie lubię rozstawać się z książkami.

Nie na zasadzie pożyczania ale tak już na zawsze. Nie trafiam raczej na trefne książki, nie dostaję dwudziestokilogramowych paczek “do recenzji” wraz z pozdrowieniem od wydawnictwa X. Dlatego każdą wypieszczoną, wypatrzoną i wybraną spośród tysięcy sztukę lubię pozostawić przy sobie już na zawsze. Tak, wiem, mentalność kolekcjonera.
Okazuje się jednak, że zdarzają się takie tytuły, z których już pewnie więcej nie skorzystam. Na przykład “Wypracowania, klasa 6”. Kiedy to było? Jakieś zamierzchłe czasy, do których nawet nie ma jak wrócić pamięcią. Słownik wiedzy obywatelskiej  z czasu głębokiej komuny? W którym pod hasłem “inteligencja” znajdziemy informację, że polscy inteligenci reprezentujący myśl socjalistyczną mogą stanowić istotne wsparcie dla robotnika w wykonywaniu planu? Czy naprawdę jest szansa, że będę z tego jeszcze korzystała (inaczej niż jako ciekawostki)? Nie mówię: wyrzuć. Po prostu usuń ze stosu, tak, by kontrowersyjny egzemplarz nie trafił z powrotem na półki.

#6 Ponownie zawołaj familię do pomocy i zacznijcie układanie

Zamysł jest? Jest. Kategorie są? Są. Odrzut dokonany? Dokonany.
To teraz można pakować.
Jeśli korzystasz z regałów, zastanów się znów nad odpowiednim rozlokowaniem książek. Tak jak w supermarkecie – najłatwiej nam sięgać po te pozycje, które są na wysokości oczu – nie na najwyższych półkach i nie za nisko. Ja na najniższe półki włożyłam przyrodę i książki dziecięce. Dodatkowo bardziej je ścisnęłam nie przejmując się, jak trudno/łatwo będzie je wyciągać. Chwilowo nie korzystam, czemu miałabym się przejmować?
Postaraj się zostawić trochę luzu przy każdej kategorii – przyda się, kiedy będziesz chciał dołożyć nowe książki. Trzeba układać w dwóch rzędach? Spróbuj układać luźne, poziome stosy. Łatwiej je złapać i wyjąć, kiedy chcesz zobaczyć, jakie książki kryją się z tyłu, a jeśli same stosy nie są wysokie, mogą nawet nie zasłaniać okładek tych z tyłu.

#7 Zrób sobie kawę. Albo herbatę. Zjedz ciastko i ciesz się.

Jeżeli udało Ci się dotrzeć aż tutaj – gratulacje. W nagrodę zrób sobie kawę/herbatę, zjedz jakieś dobre ciacho (albo sałatkę, jeśli ma być dietetycznie) i ciesz się widokiem starej ale jednocześnie nowej biblioteki domowej. Perfekcyjnie zorganizowanej i podzielonej. Teraz bez problemu możesz zlokalizować każdą jedną książkę, a pozostali domownicy (szczególnie, jeśli uczestniczyli w spisywaniu, układaniu i znają ciężar tego zadania) wiedzą, w jakie miejsce odłożyć książkę ewentualnie gdzie jej szukać, gdy Ciebie nie ma a trzeba szybko zdjąć z półki.

Napawaj się tą chwilą. Zasłużyłeś/aś na nią. Za Tobą kawał dobrej roboty i w pełni uprawniona chwila glorii. Przed Tobą cudownie ogarnięta, rewelacyjnie zorganizowania i z pomysłem ułożona domowa biblioteka. Aż miło patrzeć!

Przynajmniej przez kolejne trzy miesiące Puszczam oczko

Dla chcących zgłębić temat polecam jeszcze wpis Myszkovskiej: Co zrobić z książkami, kiedy nie mieszczą się na półce 

Wymądrzała się dla Was:

perfekcyjna pani domu

Jaki dom, taka perfekcyjna…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

e74c3c

Reklamy

15 replies

  1. To brzmi jak… Ciężka praca.

    Myślę, że zrobię to na emeryturze. Albo zapłacę moim wnukom, żeby to zrobiły za mnie.

    Chociaż w zasadzie to bardzo lubię mój chaos i nieład na półkach. I podłodze.
    Tak, bardzo lubię.

    • To wcale nie jest tak ciężka praca, na jaką wygląda. Najwięcej roboty jest przy dokonywaniu spisu powszechnego, bo to prawie taka robota, jak za czasów Jezusa.
      Na pewno jest to czasochłonna robota. Czasochłonna z gatunku: „O, dawno nie widziałam tej książki, może przypomnę sobie, o czym jest, tylko krótkie spojrzenie…” Pięć godzin później rodzina znajduje cię rozpłaszczoną na dywanie z nosem w książce 😀
      Najważniejsze, że dobrze się z tym czujesz 🙂

    • Gdyby mógł, fałd tłuszczu na moim brzuchu zaśmiałby się szyderczo na to „Chodakowska” . Ale nie może, bo to w końcu tłuszcz na brzuchu. Dobrze, że nie może mnie własna tkanka sabotować 😀
      Czy spośród wszystkich swoich tekstów ten jeden sprawił, żem dostąpiła takiego zaszczytu?

      • Kołczingowo-chodakowska to bym była, gdybym nagrała filmik podczas układania książek z komentarzami: „Dasz radę. Wiem, że Ci ciężko, ale jeszcze jedna półka. Świetnie. Robię to dla Ciebie” 😀
        Poza tym nie kuś nie kuś, bo jeszcze się wczuję i zacznę kołczingowo pisać o szczęściu, produktywności osobistej i zarządzaniu sobą i swoimi marzeniami w czasie 😀

  2. Godny jest ten wpis – nie ma co 🙂 Jest duma, jest radość – nie ma to jak sprzątanie 😀 Będąc nałogowym sprzątaczem sama wiem, jak dobrze na psychikę robią uporządkowane książki. U mnie jest tematycznie – trzy półki słowników i książek literaturoznawczych i językoznawczych (rodzinne obsesje filologiczne), Markiz de Sade i libertynizm, horrory, thrillery polityczne, sci-fi, literatura francuska, literatura angielska, amerykańska, klasyka romansu (Jane, Jane, Bronte) i kilka półek z bliżej nieokreślonym kluczem, których jednak klucz znam, chociaż nie umiem go określić 😀 Oj tak, sprzątanie książek to piękna sprawa ❤

    • W ogóle sprzątanie dobrze robi na wszystko. Człowiek ma takie poczucie, że świat może się walić i palić, ale jeśli jest jeden kawałek biurka, na którym mam ustawione książki według wybranego przeze mnie schematu, to jest dobrze, to panuję nad sytuacją 🙂
      Wspaniały podział, na myśl o Waszej domowej bibliotece oczy mi się świecą 😀
      Tak się oswajam psychicznie z myślą, że będę musiała się kiedyś wreszcie zabrać za drugi pokój i podjąć wyzwanie książek gromadzonych tylko przez moich rodziców, może być ciekawie. A wśród „perełek” znalazłam ostatnio staroć pt. „Różdżkarstwo praktyczne”. I nikt nie przypomina sobie, żeby to kupił 😀

  3. jedyny podział, jaki zaprowadziłam to półka z ksiażkami nieprzeczytanymi i półki przeczytanymi 😀 Drugi zbiór dzieli się na wojenne, pedagogiczne, zajefajne, fantastyczne i do oddania w dobre ręce 🙂 W dodatku jest rozbity na dwa miejsca zamieszkania 😀 Spis, jak najbardziej przydatny, możliwe, że go kiedyś wprowadze, myślałam też nad własnym exlibrisem – w końcu to moja biblioteczka 😀

    • Jak byłam szczylem, to wykorzystałam zabawkę „Moja mała poczta” i zrobiłam sobie pieczątkę: „Książka Ani”. I takimi dużymi bukwami na pierwszej stronie każdej ówczesnej książki przybijałam, roniąc łzy smutku (bo oznaczam książkę) i radości (bo jak koleżanka zabierze i nie odda to będę wiedziała, że moja).
      Co masz w fantastycznych i do oddania? 🙂

      • Standardowo Potter, Eagon (ekranizacja tej książki to po prsotu parodia), teraz zachwycam się Bohatyrem 😀 Paranormale przekazuję młodszemu pokoleniu i bibliotece 😀 Ja sobie zaplanowałam taki piękny, że aż strach niestety marne zdolnosci manualne nie potrafią przenieść wyobrażeń do świata rzeczywistego 😦

Dodaj coś od siebie

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s