Jak ogarnąć domową biblioteczkę, część 1.

Okej, ustalmy kilka faktów.

Fakt #1: Czytasz książki. Musisz czytać książki, skoro przygnało Cię na Wstaw tytuł, bloga z recenzjami.  Nie wiem, jakie książki najczęściej goszczą w Twoich łapkach, ale głęboko wierzę w to, że coś jednakowoż się przez nie przewija.

Fakt #2: Posiadasz domową bibliotekę. Chyba, że odkryłeś/aś czytanie jako sposób na życie wczoraj przed południem, a całe życie do tego czasu upłynęło Ci pod znakiem głębokiej awersji do wszystkiego, co ma tytuł, okładkę i zapisane kartki w środku. Jako nowicjusz w głębokim zachwycie pognałeś/aś od razu do sklepu, żeby zakupić czytnik – w związku z czym cała Twoja pokaźna, dwudniowa biblioteka mieści się na cienkim, niepozornym urządzeniu.
Jeżeli powyższe założenie Cię nie dotyczy – na 100% jesteś właścicielem domowej biblioteczki.

Jeff Koterba color carton for 7/21/09<br />"Mars"

Źródło: Tumblr

Fakt #3: Istnieją cztery stopnie natężenia domowej biblioteczki.

Stopień Pierwszy:

Dotyczy Ciebie, gdy Twoja biblioteka jest niewielkich rozmiarów. No, tych kilka książek, w porywach do kilkunastu/kilkudziesięciu. Same esencje wartościowej literatury lub też ładnie oprawiona Trylogia, co by się znajomym pokazać, jakie to my są te, no, erodyci, eurodyci, eurydyki… Taki poziom biblioteki pozwala zarządzać książkami w sposób swobodny, dodatkowo umożliwia zainstalowanie w domu urokliwego, designerskiego i cholernie niepraktycznego mikroregału. Jeżeli odnajdujesz siebie w tej grupie – zapewne w tym tekście niczego ciekawego nie znajdziesz. Ale zerknij na recenzję Zombicide, może tam znajdziesz coś dla siebie?

“Kochana, mówię Ci, ten designerski regał mieści ABSOLUTNIE wszystkie moje książki. Tak, wyobraź sobie, że wszystkie siedem znalazło swoje miejsce! Niesamowite!” Źródło: Houseofdesign.nl

 

Stopień Drugi:

Ilość książek nie jest przytłaczająca, po prostu masz ich tyle o ile. Stoją grzecznie na półkach, mając odpowiednią ilość miejsca. Kiedy pożyczysz komuś jakiś egzemplarz – od razu wiadomo, co zniknęło – miejsce zionie pustką. Dla Ciebie jest jeszcze nadzieja. Czytaj dalej.

pinterest książki

Źródło: Pinterest

Stopień Trzeci:

Ilość książek na metr kwadratowy zaczyna przekraczać dozwolone prawnie normy. Stawiasz je w podwójnych rządkach, na podłodze, pod kaloryferem. Zaczynasz rozważać wyrzucenie krzeseł i robienie przenośnych taboretów – czyli po prostu układania książek w stosy tak, żeby dało się na nich siedzieć. Przychodzisz do znajomych – widzisz ciekawą książkę na półce. Pytasz, czy możesz pożyczyć, a oni patrzą na Ciebie jak na idiotę, mówiąc, że “to przecież Twój egzemplarz”. Migracja książek nie robi na Tobie wrażenia, nie zauważasz braku bo wolne miejsce natychmiast wykorzystuje nowy nabytek.  Chodakowska? Tak, no jasne że ćwiczysz. Coś było o ciężarkach, ostatnio widziałaś je rok temu, ale dajesz radę i bez nich:

Źródło: Buzzfeed

Źródło: Buzzfeed

anigif_original-grid-image-13064-1369411354-11

Źródło: Buzzfeed

anigif_original-grid-image-13064-1369411356-14

Źródło: Buzzfeed

 

Stopień Czwarty:

Kiedy pracujesz w domu, rodzina i przyjaciele dzwonią średnio co piętnaście minut, sprawdzając, czy żyjesz. Nic dziwnego, kilka dni temu zaliczyłeś/aś zgon, bo wściekły słownik stojący na skraju półki, wypierany przez encyklopedię rzucił się na Ciebie, uderzył w głowę i wykluczył z gry na kilka godzin. Po przebudzeniu wpadłeś/aś w histerię, że “róg się lekko zagiął!”. Pożyczasz książki chętnie, po czym zapominasz, co komu i kiedy. Nieważne, skoro nie widać różnicy. Zdarza Ci się kupić jeden tytuł dwa razy – pierwszy egzemplarz leżał gdzieś ukryty pod dziesięcioma innymi. Goście na widok Twojej biblioteczki reagują ostrożnym “Uff…no sporo masz tych książek”, a Ty nie wiesz, czy to pochwała, czy może sugerują leczenie psychiatryczne. Biurko wylądowało na śmietniku – po co Ci biurko, usypiesz sobie blat z twardych opraw. Dawno już nie widziałeś/aś swojej podłogi, jest doszczętnie zawalona. Kleisz regały Poxipolem, bo nie wytrzymują, a nie ma ich jak wymienić, bo najpierw trzeba by wynieść książki z pokoju, a do zagospodarowania została już tylko kocia kuweta. Zastanawiasz się nad wysłaniem partnera na kurs stolarski, żeby zaczął własnoręcznie wyrabiać półki. Rozważasz kłótnię z partnerką, żeby na kilka dni wyprowadziła się do mamy – właśnie dostałeś maila, że kurier ma jutro dowieźć paczkę z zamówieniem…

gdzie jest lozko

Gdzie jest Wallie? Nie ma, przysypało go przy piątym regale. Źródło: Pinterest

Ja jestem krzyżówką stopnia trzeciego i czwartego. Postać ostra, przyjaciółka odmawia dawania mi książek w prezencie (“już Ci chyba wystarczy tego dobrego”), a bardziej niż łączenie rodów fascynuje mnie fizyczne złączenie mojego i Maćka księgozbioru (“i będą oboje jednym ciałem” – Kościół Katolicki chyba nie przewidział takiej interpretacji Biblii, ale co tam!)

Przeprowadzka  z Lublina do Kielc trochę namieszała . Dotychczas byłam książkową Matko-Polko, czyli z zamkniętymi oczami mogłam podać Ci współrzędne geograficzne każdej jednej pozycji. Sabriel?  Regał przy oknie, trzecia półka od dołu, przy ściance z lewej, obok Ani z Zielonego Wzgórza, wydanie z roku 1990. Prosta sprawa, deklamowałam informacje niczym wiersze Brzechwy na konkursach recytatorskich. W nocy o północy można było mnie pytać – wiedziałam.

Po przeprowadzce doszło do przegrzania, to jest przepełnienia systemu – meble doszczętnie przestały przyjmować nowych mieszkańców, podobnie ksenofobiczna okazała się być podłoga i inne pokoje. Później, po wymianie regałów zupełnie straciłam orientację – nie miałam już pojęcia gdzie jest cokolwiek. Przerażona nagłą utratą kontroli postanowiłam wdrożyć środki naprawcze, które pozwoliły mi cieszyć się piękną, skatalogowaną i sensownie zarządzaną biblioteką*.

 

O sposobach na ogarnięcie chaosu już jutro wieczorem! Tymczasem dajcie znać, z którym typem natężenia można spotkać się u Was w domu? Uśmiech

 

* Na razie ogarnęłam jeden pokój z książkami, także tego tam…

Reklamy

19 replies

  1. Również mieszanka stopnia trzeciego i czwartego 😀 Otóż, rodzinnie jesteśmy wszyscy mega molami książkowymi i nałogowymi zbieraczami, więc sytuacja wygląda tak, że w trzech domach (nie wspominając o domach innych członków rodziny, u których również można wynaleźć elementy naszych biblioteczek) może się zdarzyć znalezienie trzech egzemplarzy tej samej książki 😀 No bo albo ja zapomniałam, że ta książka już jest, albo moja mama, albo ktoś nie wiedział, że mamy już dwa egzemplarze i podarował nam trzeci w dobrej wierze 😀 Książki kursują między domami, między przytłoczonymi biblioteczkami, na których buki stoją w dwóch rzędach (co najmniej) i walają się również po stolikach, komodach, kuchni i ogólnie wszędzie, gdzie się da. Pomimo rodzinnych czytników wciąż nie umiemy powstrzymać się przed kupowaniem tradycyjnych książek. Ale najpiękniejsze momenty przeżywamy wtedy, gdy ktoś z nas zza półek, zza stosów, z odmętów biblioteczki wynajdzie jakąś książkę uznaną od lat za zaginioną albo gdy wszyscy byliśmy pewni, że w ogóle tej książki nie posiadaliśmy na własność – wtedy jest telefoniczne święto i jaramy się kto pierwszy przeczyta 😀 Naszych biblioteczek nie da się ogarnąć niestety, bo buki podróżują, tasują się i znikają – naturalna kolej rzeczy 😀

    • Bukowe wędrowanie jest cudownym zjawiskiem. I dobrze, że wędrują! Niech się ludzie cieszą, czytają, testują na sobie kolejne nowe, ciekawe, wartościowe buki.
      A jak sobie wyobraziłam Wasze nałogowe zbieractwo i ile to książek, ile perełek musi u Was być…ech, aż zazdrość tyłek ściska 😀

      • To nałogowe zbieractwo trochę szaleńcze jest, ale my to we krwi wszyscy mamy 😀 I fakt, że czasami dogrzebać się można do bardzo godnych pozycji (a jak się dogrzebię to okazuję wszystkim, jakbym co najmniej wynalazła książkę) 😀

      • „To uczucie, kiedy książka, którą uznano za zaginioną odnajduje się po odsunięciu szafy” – brzmi jak dobry temat na książkę 😉 Albo przynajmniej artykuł!
        Zbieractwo może i szaleńcze, ale jednocześnie pewnie konieczne do zachowania zdrowia psychicznego 😉

  2. Bezpiecznie, oswojone stadium numer trzy, poukładane (choć w dwóch rzędach i poziomo jeszcze na rzędach owych). I w nocy o północy jestem w stanie powiedzieć, co gdzie leży, bo wszystko tematycznie jest :))

  3. U mnie ksiażki goszczą już na parapecie, antresoli, strychu, pod łużkiem i oczywiście na półkach 😀 Ale dwóch egzemplarzy tej samej ksiażki jeszcze nei zdarzyło mi się kupić – pamieć nie szwankuje 😀

      • Ba! Iw ciąż ich przybywa – chłopak juz planuje mnie uśpić i wrzucić wszystkie do sieczkarni. Na szczęście jestem czujna 😀

      • Broń się i nie dawaj 😀 U mnie tylko raz się zdarzyło wymowne spojrzenie – kiedy przeprowadzałam się z Lublina do Kielc i ktoś (czyt. Maciek) musiał te naście pudeł wynieść. Zaserwował mi wtedy wymowne spojrzenie: „Aniu, czy nie uważasz że masz troszeczkę ZA DUŻO tych książek? Trochę DUŻO ZA DUŻO?”. Po czym już następnego dnia poszliśmy do księgarni i sam mnie naciągnął na kolejne dwie dla siebie 😀

      • HAHHAHA:D Ja kupuję po kryjomu, najgorzej było, jak przez tyg przychodziły mi niemal codziennie egz, recenzenckie 😀 Biedny listonosz zaliczył neijedno nieprzychylne spojrzenie 😀

  4. Siedzimy sobie w living-roomie ostatnio i nagle słyszymy łomot z mojego pokoju. Okazało się, że któraś z wież książkowych nie wytrzymała i runęła, przy okazji naruszając konstrukcję innych. Ostatnio też przyniosłam do domu książkę, którą już kupiłam i to zaledwie dwa tygodnie wcześniej. Przy łóżku miałam straszne sterty wszystkiego (gazet i książek) i nigdy nie mogłam w nich nic znaleźć więc teraz ułożyłam z nich trzy kupki i ponaklejam takie karteczki: przeczytane, w czytaniu, do przeczytania. Pobieżnie też przejrzałam różne sterty i wybrałam 35 książek do eksmisji. Ułożyłam z nich osobną kupkę i zastanawiam się w jaki sposób pozbyć się ich najlepiej.

    • Świetny pomysł z tymi karteczkami – szczególnie jeśli chodzi o gazety (też tonę w gazetach). A co to za książki, których chcesz się pozbyć? Może biblioteka jakaś? Wrzucą to do działu „obcojęzyczne” 🙂

  5. Ja w obecnym momencie jestem między stopniem 3, a 4 :). Ilość ksiązek na emigracji poraża, ale i tak nie widze ich braku bo na miejsce jednej są trzy nastęne :]. Muszę zabrać się za pożądki i katalogowanie. Dzwoniłam wczoraj do taty i poprosiłam go o kolejne półki, tym razem do sypialni bo tam jest jeszcze jakieś miejsce nad kaloryferem, aby wsunąc kilka sztuk (powiedział że chyba zwariowałam, tylko użył dosadniejszych słów). Kinga ja mam na takie ksiązki odobne regały 🙂 Książki do przeczytania są pod blatem między kuchnią, a salonem, książki w trakcie stoją na półkach przy łóżku, a przeczytane wszędzie gdzie popadnie. Już nawet pościeli z łóżka nie chowam do skrzyni bo kartony jeszcze z niewypakowanymi książkami zapełniają ją w całości. Muszę wgrać jakiś program i zabeać się za porządki

Dodaj coś od siebie

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s